niedziela, 21 lipca 2013

31.

Niechętnie otworzyłam oczy. Rozejrzałam się po swoim pokoju i zakryłam kołdrą twarz. Byłam zmęczona. Bardzo zmęczona. Miałam zamiar spać do końca swojego życia. Już prawie zasypiałam kiedy poczułam jak czyjeś dłonie chwytają za skrawek kołdry tuz przy mojej głowie. Mruknęłam, zła, a wtedy ta osoba zdarła pościel ze mnie. Zobaczyłam jak na moim łóżku siedzi Minato z głupim uśmieszkiem. Miał na sobie spodnie i rozpiętą koszulę. Spojrzałam na niego wściekła i mruknęłam coś pod nosem, ale nie wiedziałam co. Ukryłam twarz w poduszce. Słyszałam jak Minato wzdycha. Zrobiła mi się chłodno. No cóż leżałam w krótkich spodenkach i jakiejś zniszczonej bluzce na ramiączka. Wczoraj nie chciało mi się szukać jakiejś normalnej piżamy, więc założyłam to. Skąd miałam wiedzieć, że Minato przyjdzie i zrzuci ze mnie kołdrę. Zadrżałam lekko, a potem poczułam ciepłe dłonie na swoich udach. Nie ruszyłam się, chociaż korciło mnie żeby mu przywalić. Miałam zły humor. Minato przesuną swoje dłonie na moje plecy i nachylił się nade mną. Czułam na karku jego ciepły oddech. Nie ruszyłam się, bo wiedziałam, że próbuje mnie sprowokować. Pocałowałam mnie delikatnie w szyję. Jego pocałunki z każdym niosły rozkosz. Nie wiem dlaczego, ale tylko Minato tak na mnie działał. W Wirze miałam kilku chłopaków, ale oni zawsze mi się nudzili. A przy Minato czuję jakbym odkrywała świat. To było bardzo dziwne uczucie. Gdy tylko mnie pocałował wiedziałam, że mogę dla niego zrobić wszystko. Odwróciłam się na plecy. Teraz dokładnie widziałam jego twarz. Uśmiechną się do mnie. Zmiękłam. Wpatrywałam się w te jego błękitne oczy. Nachylił się nade mną i wpił w moje usta. Odpowiedziałam na jego pocałunek i go pogłębiłam. Dłonie trzymał na mojej tali. Westchnęłam.
- Usiądź. - powiedziałam.
Zrobił to co mu powiedziałam. Umieściłam się na jego nogach. Delikatnie zsunęłam z niego koszulę. Sięgnęłam do jego spodni, ale spojrzałam mu w oczy. Spoglądał na mnie tak, jakby mówił "Zrobisz co zechcesz. " Cofnęłam dłonie i zamiast tego zrzuciłam z siebie bluzkę. Miałam na sobie czarny, sportowy stanik. Nie miał drutów to wygodnie mi się spało. Minato patrzył zły na mnie z błyskiem w oczach, ale się nie poruszył. Złapałam jego dłonie i położyłam na swojej tali. Moje skóra zadrżała pod jego dotykiem. Uśmiechnęłam się delikatnie i błądziłam dłońmi po jego umięśnionym torsie. Siedział niewzruszony, ale wiedziałam, żer w głębi duszy się niecierpliwi. Nie chciał chyba mnie speszyć, bo cierpliwie czekał na mój ruch. Spojrzałam mu w oczy. Naparłam na niego tak, ze znajdował sie pode mną. Jego dłonie nie ruszały się z mojego ciała. Delikatnie pocałowałam go w czoło, potem w skroś, policzek i usta. To było wspaniałe uczucie. Uśmiechnęłam się i pogłębiłam pocałunek. Nagle gdzieś z daleka usłyszałam słowa Minato :
- Kushina !!! Wstawaj. Wychodzimy do miasta.
Zamrugałam. Leżałam na łóżku. Tyle, że sama. Minato nie było przy mnie, tylko dobijał się do drzwi mojego pokoju. Zrzuciłam z siebie kołdrę i skierowałam się w stronę drzwi pokoju. Więc to był sen. Kto by pomyślał? Był tak rzeczywisty. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Minato. Miał na sobie czarne kimono.
- No mała. Zbieraj się. Dzisiaj idziemy na Festiwal Kwitnącej Wiśni*. - powiedział podając mi kimono. Weszłam do pokoju. Zabrałam ze sobą bieliznę i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wytarłam się dokładnie. Wsunęłam na ramiona delikatny, jedwabny materiał. Kimono było czerwone w różowe kwiaty Sakury. Dokładnie przylegało do mojego ciała. Włosy rozczesałam i związałam w koka. Włożyłam między włosy dwie szpilki do włosów. Na końcu każdej zwisały złote ozdoby. Usta delikatnie pomalowałam błyszczykiem. Na stopy wsunęłam sandały. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do salonu. Gdy tylko zeszłam Minato wstał z kanapy. Podszedł do mnie i złapał w pasie całując w policzek. - Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się do niego.
- To co. Idziemy ?
- Jasne.
Wyszliśmy z domu. Minato oplatał mnie jedną dłonią w pasie i cieszyłam się z tej bliskości. Chodziliśmy zaludnionymi uliczkami. Wszędzie było pełno straganów. Minato kupił coś w jakimś sklepie, a potem zaczął prowadzić mnie w stronę parku. Wokoło było wiele osób, które siedziały na kocach i rozmawiały z przyjaciółmi. Minato pociągnął mnie w stronę wolnego koca, znajdującego się pod drzewem wiśni. Płatki przepięknie rozkwitały na każdej gałązce. Usiedliśmy opierając się o pień. Minato wyciągną i położył przed nami agemono* . Uśmiechnęłam się i wtuliłam się w jego ramię.
- Dziś jest przepiękny dzień. - mruknęłam i pocałowałam go w policzek.
- Bardzo piękny - odparł i wpił się w moje usta.
Uśmiechnęłam się delikatnie i z pasją oddawałam każdy pocałunek. Po kilku minutach oderwałam się od niego, a kiedy on nachylił się nade mną, to położyłam mu swoją dłoń na ustach. Cieszyłam się jak małe dziecko z jego naburmuszonej buźki.
Zjedliśmy i reszta dnia zleciała nam na pogawędkach. Przy Minato czułam się bezpieczna i rozumiana. Za każdym razem kiedy na niego spojrzałam czułam jak serce przyspiesza swoje tempo. Oblewałam się rumieńcem za każdy jego komplement, dotyk, czy pocałunek. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, ale też nie chciałam, żeby to znikło. To uczucie było dla mnie całkiem nowe. Chciałam dowiedzieć się czego dotyczy, lecz nie mogłam temu podołać. Miałam dziwne wrażenie, że jestem dzieckiem, które dopiero poznaje świat. O zachodzie słońca Minato wstał i wyciągną w moim kierunku dłoń. Przyjęłam pomoc z wielkim uśmiechem.
- A teraz gdzie? - zapytałam.
- Zobaczysz. - uśmiechną się uwodzicielsko, przez co przewróciłam oczami.
- Dobrze wiesz, że jestem niecierpliwa. - mruknęłam.
- Tak wiem. - pocałował mnie w policzek i objął w pasie prowadząc za wioskę.- Musisz wytrzymać.
Warknęłam zła. Nie lubię niespodzianek i on o tym bardzo dobrze wiedział. Droczył się ze mną. Po dłuższej drodze zakrył mi dłonią oczy i zaczął gdzieś prowadzić. Po chwili stanęliśmy, a Minato odsłonił mnie oczy i szepną do ucha, stojąc za mną:
- I co ty na to, panno niecierpliwa? - zapytał.
Uśmiechnęłam się szeroko i odwracając się, spojrzałam w jego błękitne oczy.
- Warto było.
Staliśmy na pięknej polance pełnej fioletowych kwiatków. Zachód słońca odbijał się od tafli wielkiego jeziorka. Odeszłam od niego kawałek i zaczęłam się rozglądać, bo po chwili poczułam na sobie ciepłe dłonie, które zsunęły ze mnie materiał kimona. Stałam w samej bieliźnie odwrócona do niego tyłem. Wyciągnął szpilki z moich włosów co spowodowało, ze rozsypały się po moich plecach. Złapał mnie w pasie i podniósł do góry. Nawet nie wiedząc skąd, po prostu pobiegł w stronę jeziorka trzymając mnie, tak, że nie mogłam mu uciec. Bez żadnego komunikatu wskoczył ze mną do jeziorka. Woda była dość chłodna, ale to mi nie przeszkadzała. Powoli wynurzyłam się i zobaczyłam Minato, który stał w samych bokserkach. Założył ręce i spoglądał na mnie, dumny ze swojego czynu. Krople wody spływające z jego ciała, mieniły się różnymi kolorami, przez słońce. Wstałam powoli. Woda sięgała mi powyżej pasa. Podeszłam powoli do niego i wtedy poczułam ból. Syknęłam i złapałam się za głowę. Minato od razu znalazł sie przy mnie. Nie wiedziałam, co się dzieje. Ale jedno było pewne. Musiałam uciekać.


~*~

Hejka. Przepraszam bardzo za tak długą nieobecność. Naszła mnie nowa wena i postaram się to naprawić. Przestaje juz nudzić i mam wielką nadzieję, ze nie macie mi tego za złe.
Przepraszam za błędy ;D
* połowa marca (południowa Japonia) - koniec kwietnia (północna Japonia) Festiwal Kwiatów - tradycyjne oglądanie kwiatów japońskiej wiśni (hanami). Bardziej znany jako Festiwal Kwitnących Wiśni. Z tej okazji w całej Japonii organizuje się pikniki i przyjęcia, podczas których podziwia się kwitnące wiśnie - Sakura.
* agemono – dania smażone lub frytowane w głębokim oleju, np. tempura]


Zakochana ;*

30.

Widziałam jak Minato wstaje. Coś mi tu nie gra. Dlaczego on wstał. No dobra, przecież może wstać, ale on to zrobił w taki sposób, jakby tamci chcieli go zaatakować. Rin chyba pomyślała o tym samym, bo spojrzała mi w oczy.
- Wchodzimy. – powiedziałam i obydwie w mgnieniu oka znalazłyśmy się przed Minato.
Drgną lekko i wyszczerzył oczy. Wykonałam kilka pieczęci i przy moim pasie, po lewej stronie pojawiała się katana należąca do rodu Uzumakich przekazywana z pokolenia na pokolenie. Złapałam za rękojeść i patrzałam na tamtych.
- Dobra. Spokojnie, już sobie idziemy, - powiedział jeden z nich unosząc ręce do góry.
Odeszli, a ja odwróciłam się do Rin i Minato. Nagle poczułam czyjąś obecność za plecami. Zdążyłam wyciągnąć katanę i zablokować cios. Napastnik miał na twarzy maskę niedźwiedzia.
- Rin. Symen kate*. – powiedziałam.
- Ale…
- Już!!! – krzyknęłam i zaatakowałam wroga.
Odczuwam w nim coś niepokojącego. Kątem oka zauważyłam jak dziewczyna woła Obito i Jirayę , tworząc naokoło nich tarczę.  Stanęłam naprzeciw napastnika i wpatrywałam  się w jego maskę.
- Kim jesteś? – zapytałam.
- Zaraz zginiesz księżniczko.. – powiedział zimnym tonem.
- Więc chciałabym poznać imię osoby, która mnie zabije. – powiedziałam lekko zirytowana.
Nic nie odpowiedział tylko wykonał kilka pieczęci. Uprzedziłam go. Mój wodny smok ruszył w jego kierunku. Niestety został zamrożony. Mnie to nie przeszkadzało. Lód to w połowie woda. No nie w połowie. Smok drgną lekko i otwierając paszczę rzucił się na wroga. To jest moja szansa. Pobiegłam w jego stronę. Złapałam katanę w obie dłonie i skoczyłam lekko w górę. Gdy katana dotknęła ziemi zrobił się w niej wielki rozłam. Odwróciłam się. Za mną stała Rin. Odparowała atak napastnika kuayem.
- Idź się przebrać. - -powiedziała.
Uśmiechnęłam się lekko i dałam jej moją katanę. Również się do mnie uśmiechnęła. Wykonałam kilka pieczęci i zniknęłam w czarnym dymie. Znalazłam się w swoim pokoju. Od razu zrzuciłam z siebie sukienkę. Założyłam czarne spodenki do ud i tego samego koloru bluzkę na ramiączka. Warkocza zawinęłam w kok tak aby mi nie przeszkadzał. Byłam boso co mi odpowiadało. Założyłam czarne rękawiczki na dłonie i wykonałam technikę. Pojawiła się na polu tuż  przed Rin.  Napastnik był zaskoczony. Walnęłam go w twarz. Połowa maski leżała pod moimi nogami.  Dziewczyna oddała mi katanę i poszła do pozostałych. Katana nagle rozbłysła. Przez uwolnienie mojej chakry stała się czarna. Jej rękojeść była opleciona czarnym i czerwonym materiałem., a na  jej końcu był łańcuch.  Mężczyzna wstał. Dopiero dostrzegłam, że ma czarne włosy i siwe oczy. Zrzucił drugą połowę maski na ziemię.
- Zapamiętaj to sobie. – krzyknęłam.- Jestem Uzumaki Kushina. Kobieta, która pozbawi cię życia.
Pobiegłam w jego kierunku, przekrzywiłam lekko ostrzę i wzięłam zamach.
- Ourten Uzumaki* !!!!
Byłam pięć metrów od niego. Zamachnęłam się w jego stronę, a z ostrza wyleciała czarna jak noc błyskawica. Przeszła dokładnie przez środek jego twarzy i klatki piersiowej.  Rozszerzył oczy i poleciał na plecy. Gdy przestałam używać chakry moja katana zabłysła delikatnie. Teraz ostrze było srebrne, a rękojeść biała. Schowałam broń do pochwy i odwróciłam się w stronę pozostałych. Podeszłam powoli do nich. Rin w tym czasie zdjęła barierę.  Uśmiechnęłam się do nich delikatnie. Minato złapał mnie za dłoń i przyciągną do siebie obejmując ramieniem.
- Cieszę się ,że nic ci nie jest. – powiedział.
- Wiesz, że zawsze dam sobie radę.
- Tak, ale mimo wszystko martwię się o ciebie.
- Tak wiem, ale taka moja praca. Mam cię chronić nawet za cenę swojego życia.
- Nie chcę żebyś to robiła.
- Ale Minato. To mój obowiązek…
- Posłuchaj. Kocham cię i nie pozwolę, żeby jakiś gościu mi ciebie zabrał.
- Tak, tak… Cały czas to samo. Kiedy do ciebie dotrze, że potrafię się bronić?
- Kushino. Wiem, że potrafisz, ale zawsze pakujesz się w jakieś kłopoty.
Uśmiechnęłam się do niego ukazując białe ząbki. Westchną i splótł nasze dłonie. Podeszliśmy do Rin, która patrzyła na kłócących się Obito i Jirayę. Krzyczeli bardzo głośno. Szczerze miałam już tego, dość. Po minie Rin stwierdziłam, że ona też.
- Zamknąć mordy bałwany!!!- krzyknęłyśmy zdenerwowane.
Spojrzeli na nas z dziwnym błyskiem w oku. Uśmiechnęłyśmy się do siebie. Minato przytulił mnie do siebie. Siedzieliśmy nad jeziorkiem bardzo długo. Po kilku godzinach wstaliśmy i skierowaliśmy się do wioski, która tonęła w promieniach zachodzącego słońca. Poczułam, że jestem szczęśliwa. Nareszcie znalazłam swoje miejsce. Teraz tylko wystarczy czekać co przyniesie jutro.

~*~
Ohayo. Pszepraszam was ale nie mam pomysłów i czasu. Tą notkę wstawiłam przed feriami, bo wyjerzdżam, do Niemiec. Spróbuje tam coś napisać. Do zobaczonka ;P

* Symen kate - technika mojego wymysłu; tworzy barierę
* Ourten Uzumaki - technika mojego wymysłu; na blogo wymyślila go Kushina i dokładnie opanowała, Tworzy czarne błyskawice

A  miecz Kushiny ( ściągnęłam z Bleach )

Zakochana ;*

Special cd.

- Hokage sama. Moja wioska. Co się z nią stało ?
- Ona.... Nie istnieje....
Zamarłam. Nagle łzy zaczęły spływać po mojej twarzy. " Co teraz ze mną będzie? " Wpatryałam się załzawionymi oczami w Hokage. Potem zerknęłam na Minato stojącym za nim. Patrzył na mnie za smutkiem w oczach.Ujrzałam twarze swoich przyjaciół. Uśmiechali się do mnie. Zakryłam twarz zabandarzowanymi dłońmi i zaniosłam się głośnym płaczem. Nagle do sali weszła Tsunade, gdy tylko zobaczyła co się dzieje, podbiegła do mnie szybko.
- Dziewczyno uspokuj się, oddychaj, bo naczej zginiesz.
Miała rację. Zaczęłam się dusić. nie mogłam złapać oddechu.
- Minato wyprowadź stąd Hokage i zawołaj sanitariuszy.
- Hai.
Widziałam jak on i staruszek wychodzą. Po chwili ogarneła mnie ciemność.
Znalazłam się w ciemnym korytarzu. Znałam to miejśce, aż za dobrze. Przeszłam kilka zakrętów i stanęłam przed wielkimi drzwiami z kraty.
- Potrzebujesz mnie. - warkną Kiuubi.
- Mylisz się. - odparłam zła.
Zobaczyłam jego czerwone ślepia i wielkie kły.
- Zginiesz bez mojej pomocy, a jeśli ty to ja wraz z tobą.
- Nie dbam o to.
- Więc zginiemy oboje.
-To gińmy... 
Ogarneła mnie większa ciemność. Nic nie czułam. Nie bałam się. Byłam jedynie na siebie zła, że niemiałam zbyt wiele siły.
***
Siedziałem na podłodze pod drzwiami jej pokoju. Hokage kazał mi zostać i p[owiadomić go o jakiś zmianach. Po godzinie z sali wyszła Tsunade - sama. Od razu wstałem.
- Co z nią ? - zapytałem.
-Żyje.  Ale jest bardzo słaba. Podszebyje dużo czasu by wyzdrowieć. Powiec to Hokage.
-Hai. - powiedziałem i pobiegłem.
Gdy mijałem grupkę staruszków usłyszałem jak mówili, że tsunade ocaliła tą ostatnią. Chyba ckodziło im o tą małą. Uśmiechnęłem się delikatnie. Ona jest jakaś dziwna. Wszystkie dziewczyny się na mnie wpatrują, a jak prubuje z nimi zagadać to ne mogą nic powiedzieć. Ale ona nic sobie z tego nie robi. Tylko drze się ba ,mnie , że mogłem zginąć. Interesująca z niej osóbka. Uśmiechnęłem się szerzej i pobiegłem dalej.
***
Powoli otworzyłam oczy. Jednak żyję. Westchnęłam głośno. Kyubi nie jest mi do tego potrzebny.Czułam się o wiele lepiej niż wtedy. Usiadłam powoli. Moją uwagę przykuły czerwone róże, które stały na szafce. Pomiędzy nimi list. Sięgnęłam po niego i wyciągnęłam z koperty skrawek pakieru, na którym pisało:
Zdrowiej szybciej.
Z chęcią się z tobą pokłuce, ale do tego musisz być przytomna.
Nie miej mi za złe nadal tego, że wtedy stanąłem w twojej obronie.
Ten, na którego krzyczysz.
Uśmiechnęłam się. To ten paklant Minato. Tak, chyba tak się nazywa. Wstałam i skierowałam swe kroki w stronę łazienki. Muszę wziąść kąpiel. Tak tego mi trzeba.  znalazłam ręcniki i czystą koszulę nocną. Stałam pod prysznicem i na cały głos śpiewałam swoją ulubioną piosenkę Miwa- Change
ChAngE
nabikanai nagasarenai yo
ima kanJiru koto ni sunao de itai no
ChAngE
nando demo umarekawaru no
kanashimi mo dakishimete hashiri dasu yo
kanashi uragiri ni atte
torawarenai atashi ga koko ni iru
tarinai tsukinai nan datte
motto hizumasete yo
takaru... okashita konna sekaijan
jibun ga dare na no ka wakaranaku naru
wafuu ni hanaritakunai ka
kimetsukenai se yo
uchi no michi wo yuku no
soko ni itatte, matteitatte
nani mo hajimarenai
ChAngE
nabikanai nagasarenal yo
ima kanJiru koto ni sunao de itai no
dareka no omoi doori ni wa sasenai wa
ChAngE
nando demo umarekawaru no
kanashimi mo dakishimete hashiri dasu yo
anata no moyo ni wa
mou kaere nai wa
atashi wa atashi rashiku
I WANNA CHANGE!
Wytarłam się i załorzyłam koszulę. Wyszłam i zobaczyłam Minato, który leżał na moim łóżku.
-Ładnie śpiewasz. - powiedział gdy tylko stanęłam w drzwiach.
Zalałam się rumińcem. Nigdy nikt nie slyszał jak śpiewam. Nie zrobiłam żadniego ruchu tylko stałam w drzwiach. Minato usiadł i zmierzył mnie wzrokiem. Pochwili wstał i podszedł do mnie.
- Jesteś dość wysoka jak na czternaście lat. - powiedział.
-Każdy mi to mówi. - mruknęłam.
Podeszłam dookna. Otworzyłam je i usiadłam na parapecie spoglądając na słońce. Czułam na sobie jego wzrok. Spojrzałam w lewo i onało nie wypadłam z okna.
- Boże. - krzyknęłam. Minato w odpowiedziech chwili złapał mnie za łokieć.
Nachylał się nade mną z głupim uśmieszkiem.
-I czego tak się szczerzysz? - warknęłam.
Mina od razu mu zrzedła. Ale to było zaskakujące. Stał po drugiej stronie pokoju i nawet nie słyszałam kiedy podszedł. Zmieryłam go wzrokiem. Nagle za drzwiami usłyszałam jakieś głośne kroki i grzyki. Drzwi do mojego pokoju zostały otwarte kopniakiem , as w drzwiech stał wysoki mężczyzna z białymi włosami.
_ No kto by pomyślał, że ty przeżyjesz. - powiedział. - Rudy chłopcze.
Uśmiechną się szeroko.
-Też się nie cieszę. - powiedziałam i znowu spojrzałam na niebo.
- Ej no weź. Je się tu do ciebie fatyguje, a ty ani cześć, ani pocałuj mnie w dupę.
- Tego to bym nie zrobiła. - mruknęłam.
- Z tobą to nawet nie można gadać. No nie mój uczniu.
Teraz spojrzałam na Jirayę. Spoglądał to na minato, to na mnie.
- To twój uczeń/ - zapytałam wskazując chłopaka.
 - Tak. -  odparł dumnie.
- Fe. A ja obrałam go za interesujący obiekt wyładowania emocji.
- Haha... To to nie z moim uczniem.- mrukną mężczyzna.
Spojrzałam na Minato, ale on dopiero chyba załapał co ja powiedziałam. Spojrzał na mnie zły i mrukną:
- Ej. A grzeczniej to nie łaśka?

~*~
Ohayo i Sumamisen. Bardzo przepraszam. Wiem ,że długo się nie odzywałam. Moja wina. Nie mam zbyt czasu, ale wyładowałam emocje na tej notce. Sayonara ;)

Zakochana;*

29.

- Może dlatego, że jestem księżniczką.
 - Że kim jesteś? - zapukał zdziwiony Minato.
- Księżniczką.
- Nie rozumiem.
- Jestem córką Kage Wiru, bynajmniej byłam, to po pierwsze, a po drugie należałam do głównej gałęzi rodu Uzumakich.
- Eee…..
- Jesteśmy mistrzami w żywiole wody, oraz potrafimy przywoływać wilki jak i się w nie zmieniać. Lecz tylko nieliczni to potrafią. A ja i mój brat należymy do tych osób. Od stu lat nie było u nas takiej osoby. Na początku wszyscy myśleli, że tylko mój brat to potrafi. Tylko trzy lata temu się o tym dowiedziałam. Kiedy miałam ten dziwny sen i pojawił się ten tatuaż.
- Tatuaż? Nigdy go nie widziałem.
- To dlatego, że mam go na lewej dłoni.
- Dlatego bandażujesz ręce. Ja myślałem, że to na treningi.
- Tak, bo tak to mieli odbierać inni.
- Teraz już wiem wszystko.
- Nie.
- Nie?
- Nasz ród na chakre, która absorbuje  demony, ale to wiesz,  i jeśli pocznę dziecko z mężczyzną z jakiegoś ważnego rodu, stanie się ono bronią.
- To dlatego wszyscy cię tak szukają. – szepną pod nosem.
- Co?
- Nie nic. Chodźmy się przejść.
- Dobrze.
Złapał mnie za dłoń, a ja złączyłam nasze palce. Wyszliśmy na zewnątrz. Poszliśmy w stronę jeziorka, które było tuż za bramą. Usiedliśmy na brzegu. Minato oplótł mnie ramieniem, a ja wtuliłam się w niego. Siedzieliśmy w ciszy.  W oddali usłyszeliśmy głosy. Odwróciliśmy się i zauważyliśmy Jirayę, Rin i Obito. Szli w naszą stronę. Po chwili mężczyzna usiadł koło mojego ukochanego a dzieciaki stały nad nami jak Katy. Zaczęłam rozmawiać z dziewczynką. Po chwili wtrącił się Obito ze swoją głupią  gadką na temat kobiet. Znowu gadał, że kobiety są słabe i plączą się pod nogami. Spojrzałam zna Rin, a ona odpowiedziała mi spojrzeniem. Obydwie zdjęłyśmy buty. Pocałowałam Minato w policzek i wstałam. Dziewczyna stanęła koło mnie.
- Coś ty powiedział?!?!- krzyknęłyśmy obydwie.
Dopiero teraz Minato i Jiraya spojrzeli na nas zaciekawieni.
- Powiedziałem, że kobiety są słabe i plączą się pod nogami. – odparł odważnie.
Minato wciągną głośno powietrze. Wiedział co się kroi. Spojrzałyśmy z Rin na siebie potem na Obito i znów na siebie. Ryknęłyśmy śmiechem.
- O serio ? – zapytałam.
- Naprawdę tak twierdzisz? – zapytała dziewczyna.
- Eeee… Tak? – odparł lekko przestraszony Obi.
Podniosłam lekko prawą nogę i już mnie nie było.  Znalazłam się za chłopakiem zamierzałam kopnąć go w głowę ale złapał moją nogę w powietrzu. Staliśmy tak chwile. Zrobiłam obrót. Podparłam się rękami ziemi i wolną nogą go kopnęłam. Tego się nie spodziewał. Poleciał w stronę drzew, a tam czekała już Rin. Walnęła go z pięści.  Wleciał do wody. Gdy się wynurzył stałyśmy na tafli wody pochylone nad nim.
- Nadal twierdzisz, że jesteśmy słabe? – zapytałyśmy.
- Nie. – powiedział.
Skinęłyśmy głowami i zaczęłyśmy powoli iść w stronę brzegu. Nagle wyuczyłam jakiś niepokojący zapach. Stanęłam w miejscu jak sparaliżowana. Rin spojrzała się na mnie i od razu zareagowała.
- Minato- sama, chodź tu szybko !!!!
Minato i Jiraya zaraz się przy nas znaleźli, Obi zresztą też.
- Kushina, co się stało? – zapytał Hokage.
- Zostań. – powiedziałam tylko i wykonałam kilka pieczęci. Wokół nas pojawiła się tarcza.  Zanim się zamknęła uderzyła w nas wielka fala ognia. Gdy fala opadła, zobaczyliśmy dwójkę mężczyzn przez taflę tarczy. Nic nie robili. Opuściłam rękę i tarcza się rozpadła. Mężczyźni postąpili krok do przodu, a ja i Rin stanęłyśmy w gotowości przed Minato. „Dlaczego akurat teraz założyłam sukienkę. Rany. Jak ja ich nienawidzę!!!” Myślałam.
- Spokojnie. – rzekł jeden z nich. – Chcemy porozmawiać z Hokage.
Spojrzeli się na Minato. Poczułam na ramieniu jego dłoń. Od razu się do niego odwróciłam. Napotkałam jego poważne, błękitne oczy.
- Spokojnie. – powiedział i ruszył w ich stronę.
Złapałam go za dłoń.
- Ale…
- Nic mi nie będzie. Potrafię się bronić. – powiedział i pocałował mnie w czoło.
Poszedł. Cały czas spoglądałam w ich stronę. Znałam ich twarze. Nie da się ich zapomnieć.
Mama trzymała malutkie zawiniątko na rękach i płakała. Valentine wraz z mym ojcem walczyli. Mój brat podbiegł do umierającej kobiety, a ona powiedziała tylko ‘Zaopiekuj się nią’ i wcisnęła mnie w jego ręce. Umarła. Odwrócił się i ujrzał wygasłe oczy ojca.  Został zabity. W oddali dało się słyszeć śmiechy i ujrzeć  dwie twarze. Twarze, które śnią się po nocach. Twarze podobne do diabłów.
Nagle Minato wstał.

U Minato

- Witamy szanownego Hokage. – powiedzieli.
- Kim jesteście? – zapytałem.
- Zwą nas Śmiercionośnymi.
- Czego ode mnie chcecie?
Wskazali w stronę moich przyjaciół. Obejrzałem się. Od razu wiedziałem o kogo im chodzi.
- Nie.
- Ależ szanowny. Ta córka szatana przysporzy ci wiele kłopotów. Me się nią dobrze zaopiekujemy.
- Nie.
- Posłuchaj złodziejaszku. Nasz szef życzy sobie tą dziewczynę. A jeśli szef coś chce to to dostanie.
- Spróbujcie. – powiedziałem wstając.

~*~

Ohayo.
Tak wiem, nie udało mi się wcześniej. Więc nie obiecuję, że następna notka zjawi sie  w ciągu tygodnie, ale w niedziele, to raczej tak.
Pozdrawiam ;P

Zakochana;*

28.

Obudziły mnie silne promienie słońca. Lekko uchyliłam oczy. Była godzina 7:30. Przeciągnęłam się leniwie na łóżku. Wyszłam powolutku z pokoju do łazienki. Wzięłam orzeźwiającą kąpiel i założyłam czarną sukienkę na ramiączka sięgającą kolan. Do tego założyłam sandałki. Włosy uplotłam w warkocz przerzucając go przez prawe ramię. Wyszłam powoli z łazienki.  Poszłam do kuchni. Nikogo nie było. Jest za piętnaście ósma.  Poszłam do pokoju Minato. Spał rozwalony na całym łóżku. Usta miał lekko rozchylone. Nogi rozrzucone na obie strony. Prawa ręka była nad jego głową a lewa leżała na jego nagim torsie. Położyłam lekko swoją dłoń na jego klatce piersiowej. Wymamrotał coś pod nosem. Nachyliłam się nad jego uchem.
- Minato… - szepnęłam.
Ten zacisną mocniej oczy i nagle przekręcił się na bok. Mamrotał coś pod nosem. Nachyliłam się lekko by słyszeć co mówi. Mówił najprostszą  z litanii: moje imię. Zaczęłam go budzić.
-Minato. Minato obudź się. Minato…
Otworzył oczy i usiadł prosto. Spojrzał wystraszonym wzrokiem na mnie. Zmierzył mnie od góry do dołu wzrokiem. Gdy znowu spojrzał w moje oczy, z jego wyczytałam czyste pożądanie. Uśmiechnęłam się pod nosem. Odwróciłam się do niego plecami.
- Zaraz będziesz musiał wychodzić. – powiedziałam.
Ruszyłam w stronę drzwi kołysząc biodrami. Słyszałam jak Minato bierze głęboki wdech. Na swoich plecach czułam jego mocny wzrok. Bawiło mnie to. Gdy złapałam za klanie, poczułam jego silne ręce oplatające mnie w pasie. Złapał mnie delikatnie jakby obawiał się, że zaraz zniknę. Przy uchu czułam jego gorący oddech.
- Mam wolne. – mrukną.
- Aha.- odparłam bez żadnego uczucia. Jednak mnie nie puścił.
- Wolałbym się jeszcze przespać. – szepną przyciągając mnie jeszcze mocniej. Jego nagi tors ogrzewał moje plecy.
- To puść mnie i dobranoc. – powiedziałam.
Prychną i odsuną się ode mnie. Odwróciłam się i na niego spojrzałam. Stał mierzą mnie wzrokiem  z założonymi rękami na klatce.
– Nie rozumiesz? – powiedział.
- Ale czego?- bawiła mnie ta cała sytuacja.
Podrapał się po głowie. Pewnie zastanawiał się co powiedzieć. Parsknęłam śmiechem. Podeszłam powoli do niego kładąc dłoń na jego mostku. Zaczęłam go lekko popychać w stronę łóżka. Nic nie mówił tylko patrzył na mnie i posuwał się do tyłu. Pchnęłam go na materac. Zrzuciłam buty. Położyłam się koło niego. Położyłam ręce pod głową.
- Dobranoc. – uśmiechnęłam się i zamknęłam oczy.
Czułam na sobie jego zdziwiony wzrok. Otworzyłam oczy. Siedział po turecku opierając plecy o ścianę. Gapił się na mnie jak na wariatkę.
- Nie patrz się tak na mnie tylko idź spać. Na coś ty liczył?
- No więc…. Ja…- zaczął się jąkać.
Uśmiechnęłam się . Podeszłam do niego na czworaka. Usiadłam na jego nogach. Bardzo, bardzo blisko niego. Łokcie oparłam na jego ramionach. Stykaliśmy się nosami.
- Tak Minato?
- Ja… Ja… - otworzył szeroko oczy i gapił się na mnie.
Siedzieliśmy tak stykając się nosami. Po chwili dotkną wierzchem dłoni mój policzek.
- Bawisz się mną. – powiedział w końcu.
- Pierwszy raz spotykam tak niedoświadczonego mężczyznę. – przyznałam.
- To znaczy, że miałaś wielu. – przyznał.
- Nie. Jesteś pierwszy.
- Ja? Pierwszy?- skinęłam głową.- To skąd to możesz wiedzieć.
- Jestem shinobi. Wiele podróżuję. Znam mężczyzn. Zawsze chodzi im tylko o jedno.
 I uważasz, ze je jestem taki sam?
- Nie. Ty jesteś po prostu niedoświadczony.
- Tak myślisz?
- Aha.
Nagle leżałam na plecach, a Minato nade mną . Pocałował mnie. Najpierw delikatnie, a potem mocniej. Oddawałam pocałunki bez namysły. Wiedziałam, że on jest tym jedynym.  Czułam, że będę z im szczęśliwa. Powoli rozplątywał mój warkocz. Gdy skończył wsuną dłonie w moje włosy. Objęłam go nogami w pasie, a rękami złapałam go za ramiona, tak by zmniejszyć odległość nas dzielącą. Poczułam uśmiech na ustach. Zjechał dłońmi niżej przez moją talię do kolan. Podniósł delikatnie materiał sukienki i wsuną dłonie pod nią. Poczułam Jego rozpalone dłonie przesuwające się po moich udach. Łaskotał mnie po brzuchu i złapał mnie za piersi. Mruknęłam cicho. Chciał ściągnąć ze mnie sukienkę, ale ja raptownie oderwałam się od niego łapiąc za materiał sukienki.
- Nie. To znaczy… - nie wiedziałam co powiedzieć.  Minato odsuną się ode mnie.  Spuściłam głowę w dół. – Nie jestem gotowa.
Poczułam jego dłoń na mojej głowie. Podniosłam delikatnie głowę. Spojrzałam w zatroskane oczy Minato.
-Do niczego się nie zmuszam. – powiedział. Pocałował mnie w policzek i wstał zabierając ubrania. Poszedł do łazienki.
Westchnęłam głośno kładąc się na jego łóżku. Na ustach nadal miałam te pocałunki. Całował mocno jednak to mi nie przeszkadzało. Do pokoju weszła Shadow. Usiadła koło łóżka i gapiła się na mnie.
- Wszystko zepsułaś. – powiedziała w końcu.
Spojrzałam na nią.
- Ale to prawda. Nie jestem na to gotowa. – powiedziałam.
- Tak wiem. Jesteś młoda, jeszcze wiele przeżyjesz. Może się nawet okazać, że Minato to nie ten jedyny.
- Bzdura. On jest wspaniały. Gdy jest blisko mocniej bije mi serce. Kręci mi się w głowie, nie wiem co mam robić, nie istnieje nic oprócz niego. Nie wiem co się ze mną dzieje.
- To proste. Zakochałaś się.
Spojrzałam na drzwi i westchnęłam. Spojrzałam nabiały sufit. „ Może ona ma rację.” Po chwili do pokoju wszedł Minato. Wstałam powoli i mijając go w drzwiach poszłam. Do łazienki. Rozczesałam włosy i zaplotłam warkocz, tak jak rano. Wyszłam. Po całym domu szukałam butów.  Gdy w salonie za kanapą ich szukałam, za plecami usłyszałam śmiech. Odwróciłam się i zobaczyłam Minato uśmiechniętego od ucha do ucha. Trzymał w ręce moje sandałki. Podeszłam do niego i zabrałam buciki. Przyglądał mi się jak je zakładałam. Gdy się wyprostowałam złapał mnie za rękę i pociągną w stronę drzwi.
-Idziemy coś zjeść. – powiedział.
Gdy szliśmy przez miasto Minato objął mnie ramieniem. Było mi dobrze i to bardzo. Wszyscy się na nas gapili. Starsi z cwanym uśmiechem. Kobiety złowrogo gapiły się ma mnie. Mężczyźni za to ze smutkiem. Niektórzy  obrywali po głowach torebkami żon, za to że się oglądali mną mnie.
Gdy weszliśmy do jakiejś restauracji podszedł do nas jakiś młody mężczyzna. Spojrzał na mnie z chłopięcą ciekawością. Minato za to przyciągną mnie bliżej siebie.
- Witam Hokage sama.
Minato skiną mu głową i poszliśmy w stronę pustego stolika. Obydwoje zamówiliśmy Ramen. Gdy jedliśmy nasze śniadanie, chodź była już 12, dużo rozmawialiśmy. Opowiadał mi co się dzieje w wiosce. W końcu to on zadał pytanie.
- Opowiesz mi coś o sobie?
- A co chciałbyś wiedzieć?
- Wszystko?
- Dobrze.
Spojrzałam w  stronę młodego mężczyzny. Nadal się na mnie gapił.
- Urodziłam się w wiosce Wiru. Gdy miałam zaledwie kilka dni. Zginęli moi rodzice. Mój starszy brat podrzucił mnie pod drzwi Naszego Kage. Wychowywałam się sama. Jeszcze w akademii wszyscy mnie nienawidzili, bo miałam w sobie Kyuubiego. Omijali mnie szerokim kołem. Rzucali we mnie kamieniami i krzyczeli, ze lepiej by było gdybym byłam martwa. Dopiero w drużynie poczułam, że mam po co żyć. Zawsze podtrzymywali mnie na duchu. Pomagali mi, a ja pomagałam im. Staliśmy się najlepszą drużyną. Byliśmy bardzo zgrani. Każdy bał się z nami zadzierać gdy byliśmy razem. Oni byli dla mnie jak rodzina. W końcu ludzie z wioski, również zaczęli mnie szanować. Zachowywali się tak jakby nie pamiętali tego co było w przeszłości. Resztę już znasz.
- Tak. Przykro mi z tego powodu. Chodzi mi o twoje dzieciństwo. Musiało ci być ciężko.
- Tak. Ale mi nie jest przykro. Jestem im wszystkim wdzięczna. Nawet jeśli mocno cierpiałam. To dzięki nim jestem taka silna.
- Tak. Tylko nadal nie rozumiem jednego.
- Czego?
- Dlaczego tyle organizacji na ciebie poluje?
 „Może czas mu powiedzieć”. – mruknęłam w myślach.
- Może dla tego, że jestem księżniczką.

~*~

Oto mój wielki powrót. Mam nadzieję, że nie zanudziłam was tą notką? Wracam z nową weną ;) Najpóżniej w niedzielę pojawi się nowa notka.
Pozdrawiam ;)


Zakochana;*

27.

Ohayo. Pierwsze co to chciałam was bardzo przeprosić. Byłam na dziesiąciodniowej wycieczce we Fromborku. Nie miałam kompa i nie wiedziałam jak wam to napisać. Po drugie mamy szkołe. Niewiem czy notki będą się pojawiały regularnie, lecz postaram się coś naskrobać. Miłego czytania ;)

_______

Zamarłam, a Shadow zaczęła warczeć. Rin zdziwiona spojrzała się na mnie.
W pokoju stał mężczyzna. Buł dość stary. Jego ciało pokrywały bandarze. Nawet twarz. Jednym okiem spojrzała na mnie. Ta twarz. Niewiem skąd, ale ją znam. Przeraża mnie.  Przelotnie spojrzałam na zdziwionego Minato, który się powoli podnosił. Potem popatrzyłam na Rin i szepnąłam:
- Kłopoty...
Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam, a za mną Shadow. Po krótkiej trasie wpadłam do domu. Zamknęłam drzwi frontowe, potem drzwi od pokoju i usiadłam  skulo0na na łóżku, a obok mnie Shadow.
***
- Kłopoty... - wyszeptała Kushina- sensei i uciekła. Powoli weszłam do biura i zamknęłam za sobą drzwi. Podeszłam do biurka i spojrzałam na Minato- same, a potem na Danzo. Gapił się na mnie z jakimś dziwnym Uśmieszkiem. Nie wytrzymałam.
- I co się tak gapisz ?!?! - palnęłam.
- Rin !!- skarcił mnie Hokage.
- Jest taka sama jak jej śliczna nauczycielka. - powiedział staruch.
- Kushiny -sensei to ty się nie czepiaj.
 Podszedł do mnie i zmierzył mnie okiem.
- Grozisz mi dziecko?
- Dopiero to zrozumiałeś?
- Jest zupełnie taka jak ona.- odwrócił się do Kage.- Dziękuje za rozmowę Hokage-sama.
- Ja również, i przepraszam za Rin.
Nic nie odpowiedział tylko wyszedł.
- Co w ciebie wstąpiło?!?!- krzykną zły Minato.
- We mnie? Nic.
- Jak to nic. Co to miało znaczyć?!? Tak odzywać się do  starszyzny?
- Ja tylko bronię bliskich mi osób. Mógłbyś też zacząć to robić.
- Co masz na myśli?
- Mam na myśli Kushinę!!!!! Czy ty, Minato Namikaze, jesteś tak ślepy, ze nie widzisz niebezpieczeństwa, które ją pochłania?!?!
- …?
- Jesteś Hokage, mieszkasz z nią pod jednym dachem, a nic o niej nie wiesz????
-  To nie jest takie proste.
- Jeśli nic o niej nie będziesz wiedział, to nie ujrzysz niebezpieczeństwa, które jej grozi.
- To mi o niej opowiedz?!?!
- Nie ja. Sam ją o to zapytaj.
Odwróciłam się i wyszłam.

Siedziałam skulona na łóżku. Oczy miałam zapewne czerwone po dwóch godzinach płaczu.
Ale ze mnie tchórz. Siedzę w pokoju i ryczę. To jest w ogóle nie do przyjęcia. Przecież jestem Uzumaki  Kushina.”
Otarłam policzek, wstałam i otworzyłam drzwi. Zeszłam na dół. Szłam powoli korytarzem, kiedy otworzyły się drzwi. Potem pojawił się Minato. Od razu do niego podbiegłam i zaczęłam sprawdzać czy jest cały.
- Hej, hej, hej… - odsuną mnie lekko od siebie i powiedział rozbawionym głosem. – Nic mi nie jest.
Odsunęłam się od niego i wypuściłam z niebie powietrze. Chłopak stał trochę i mi się przyglądał. Spuściłam głowę, bo nie chciała, by widział moje zaczerwienione oczy i napuchnięte policzki. Podszedł do mnie od razu. Złapał mnie za podbródek i podniósł moją głowę do góry. Gdy tylko spojrzał w moje oczy, od razu mnie do siebie przytulił. Wtuliłam się w jego tors. Czułam się bezpiecznie. Uniósł mnie lekko do góry, i nim zdążyłam mrugnąć byliśmy w salonie. Minato siedział na kanapie, a ja na jego kolanach. Przytulałam się do niego jak małe dziecko. Poczułam jak nabiera powietrza. Chce coś powiedzieć.
- Kushina, wszystko w porządku?
- Nic nie jest w porządku. – puściłam go i się lekko odsunęłam, lecz nadal siedziałam na jego kolanach.
- Wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko.
- Tak wiem. Masz już swoje problemy. Jesteś młodym atrakcyjnym mężczyzną. Oglądają się za tobą wszystkie kobiety. I do tego jesteś Hokage.
- Po pierwsze, nie obchodzi mnie to, że  wszystkie Kobiety się za mną oglądają. Zależy mi tylko na jednej. Na tobie.
Nie wytrzymałam. Zarzuciłam mu ręce na szyję i wpiłam się w jego usta. Usiadłam na nim okrakiem i przysunęłam się jeszcze bliżej. Jedną ręką objął, ,nie w pasie, a drugą wsunął w moje włosy. Po chwili leżałam na kanapie, a on na mnie. Powoli zaczął ściągać ze mnie bluzkę. Tak jakby niepewnie. Wkurzyłam się i Baro szybko zrzuciłam ją z siebie. Byłam w staniku i z spodniach. Nagle usłyszałam głośne chrząknięcie. Przestraszyłam się i jednym ruchem zwaliłam z siebie Minato na podłogę. Spojrzałam w stronę okna na którym siedział Jiraya i gapił się na moje cycki z głupim uśmieszkiem.
- Zboczeniec!!!!- krzyknęłam rzucając w niego poduszką.
Zerwałam się z kanapy, złapałam koszulkę z podłogi, wbiegłam do swojego pokoju i od razu zasnąłam z szerokim uśmiechem na ustach.

~*~

Więc tak. Naskrobałam coś i zabieram się za pisanie następnej notki. Jednak ona pojawi się w najbliższym czasie. Zaczęłam łapać się w nowej szkole więc jakoś tam będnie. ;)
Pozdrawiam                                       


Zakochana;*

Special

Hejka. Tą notkę nazywam Specjal, ponieważ mam ochotę napisać coś innego. Będzie to związane z Minato i Kushiną. am nadzieję, ze wam się spodoba. Miłego czytania ;)

~*~

Biegłam przez ciemny las. Deszcz obijał się o gałęzie z głuchym łoskotem. Twawa ślizgała się pod moimi gołymi stopami. Byłam zmęczona, tak bardzo zmęczona. Kolejny raz wpadłam w kałurzę. Biała, krótka sukienka na ramiączka wyglądala tragicznie. Podniosłam się i dalej biegłam. Bługie, rude włosy zachaczały o gałęzie. Po twarzy płynęły mi łzy mieszające się z kroplami deszczu. Biegłam nie zwarzając na ból. Ból sprawiazy przez gałęznie zaniące moje ciało, ale i też ból w sercu. Me serce było rozdarte. Kolejna kałurza. Mam dość, nie mam już sił. Wstałam na chwiejne nogi, wytarłam łzy wierzchem dłoni i puściłam się biegiem. Czy można to nazwać biegiem? Nie jestem pewna. Ja... Ja uciekam. Uciekam przed tymi, którzy mnie skrzywdzili. Kolejna łza. Kolejna kropla deszczu. Zatrzymałam się." Dlaczego to robię? Zapomniałam. " Spojrzałam w górę. Nic nie widziałam. Nocne niebo było takie ciemne. Skrywało wiele tajemnic. Kolejne krople spadały na mnie. Byłam cała przemoczona. Spóściłam głowę i pędziłam przed siebie." Ile tak biegnę? Gdzie jestem? Dokąd zmierzam? " Tyle pytań, a z nikąd odpowiedzi. Wiem jedno, nie mogę wrócić. Kolejna łza. Kolejna kropla deszczu. Kolejna gałąź. Kolejna kałurza.  To powtarzało się niemiłosiernie. Chciałam uciec. Uciec jak najdalej. Nie miałam chakry. Nie miałam siły. Upadłam na trawę. Klęcząc na kolanach, wsparta dłńmi o trawę zamknęłam oczy. Musiałam się uspokoić. Wyrównać oddech i .... Teraz. Zerwałam się i biegłam. Nie poddawałam się.
Wzeszło słońce. Deszcz nadal pada, a ja nadal biegnę. Upadłam. Cała się trzęsłam. Jestem taka zmęczona. Za sobą usłyszałam śmiech trzech mężczyzn. Podniosłam się i biegłam. Muszę. Dam radę, wiem, że dam. Muszę uwierzyć w siebie. Biegnę i wymijam drzewa. Odwróciłam głowę, by zobaczyć, czy za mną biegną. Czysto. Spojrzałam się przed siebie i....
Lerzę na ziemi. Na prawym barku. Otworzyłam powoli oczy. Ujrzałam zdziwione, błękitne tęczówki wpatrójące się we mnie. Potem blond włosy i na końcu młodego chłopaka. Był o rok czy dwa lata ode mie starszy. Uniosłam się na łokciach i spojrzałam w stronę skond biegłam. Stał tam mężczyzna o białych włosach, obik niego dziewczyna o brązowych włosach i oczach i czarnowłosy chłopak. Wszyscy się na mnie gapili. Raz jeszcze spojrzałam na chłopaka, na którego wpadłam.Gapił sie na mnie przerażony. Spojrzałam na moją białą sukienkę. Była poszarpana, przemoczona, ubrudzona błotem i krwią. Podniosłam wzrok na chłopaka. Ręce i nogi mi się trzęsły. Mam dość. Nagle znowu usłyszałam te śmiechy. Jak widać nie ja jedna. Ta dróżyna rozejrzała się w koło, a potem na mnie. Spojrzałam w błękitne oczy chłopaka.
- Przepraszam - wyjąkałam osłabiona.
Podniosłam się i pobiegłam. No jeśli trzy kroki można tak nazwać. Poczułam, że nić z chakry owija mi się po kostce, a potem szarpnięcie. Upadłam. Za sobą usłyszałam głos. Męski i zimny głos.
- Dziękujemy, że ją trochę zwolniliście. Biegnie tak 2 dni. Wogule się nie zatrzymywała. Nie ma charkry, ani siły, a biegnie...
Odwróciłam się. Z dróżyną rozmawiali trzej mężczyźni. Zebrałam w sobie resztki siły i machnęłam ręką. Nici przerwały się na pół. Trzech kolesi ma mnie spojrzało. Wstałam. Przebiegłam kawałek i znowu upadłam. Teraz cała byłam obwiązana.
- My już nie będziemy przeszkadzać. - powiedział jeden z nich.
Podeszli do mnie, a ja zaczęłam się drzeć:
- Puszczajcie!!! Słyszycie ?!?!?! Puśćcie mnie !!!!!! Wy debile !!!! Pedały !!!! Idioci !!!!! Puśćcie mnie !!!!!!
- Zamknij się.- warkną jeden i wymierzył mi policzek. - idziesz z nami.
- Nigdzie z wami nie pójdzie. - nagle przedemną staną chłopak, na którego wpadłam.
Zdziwiłam się. On mnie bronił. Przypomniała mi się moja dróżyna. Zawsze mnie ratowali. Chowałam się za nimi. Gdy chciałam pomóc, mówili, że nic nie szkodzi. Mówili, że jestem dla nich jak siostra, że będą  mnie chronić. Samotna łza spłynęła po moim policzku.
Chłopak został rzucony o drzewo jak lalka. Wkórzyłam się. Jego dróżyna biegła w naszą stronę.
- Minato !!!! - krzyknęła dziewczyna.
Wkórzyłam się. Zamknęłam oczy. Znalazłam w sonbie siłę. Nici samę pękły. Podskoczyłam do góry i walnęłam jegnego gościa w mordę. Poleciał na jakieś 5 metrów. " Hmm... Jak na Takie duże zmęczenie, to kawałek poleciał. " Drugi rzucił się ma mnie. Zrobiłam obrót. Kucnęłam, a moja noga poleciała do góry jak proca. Trzeci chciał mnie uderzyć. Zrobiłam unik, przysiad, podskoczyłam i nogą uderzyłam do w mordę.
Spojrzałm się na trzech typów potem na dróżynę i na blondwłosego chłopaka. Uśmiechnęłam się blado i zemdlałam. Zanim uderzyłam o ziemię, poczułam czyjeś ręce ratujące mnie przed upadkiem.

Powoli zamrugałam. Widziałam biel. Biel szpitalą. " Ciekawe gdzie jestem " . Przewróciłam głowę w lewo. Widziałam krzesło, drzwi, i jeszcze jedne drzwi. " Zapewne jedne do łazienki " , potem  spojrzałam w prawo. Szafeczka przy łożku, drugie krzesło, okno. Wyczyłam czyjąś obecność. Raz jeszcze spojrzałam w lewą  stronę. Na krześle siedział blondwłosy chłopak. Z wielkim uśmiechem gapił się na mnie.  Byłam troszkę zszokowana. Dobra, nie troszkę. 
- Jak się czujesz? - jego głos był delikatny.
- Eee... Dobrze... - odparłam po chwili.
Przejechałam po nim wzrokiem. Moje zielone oczy zatrzymały się na jego ręce. Była zabandarzowana.
- Co ci się stało?- zapytałam.
- Eee... To.... - mrukną niechętnie.
- To moja wina? Tak?
- Nie...
- Jeny. Wtedy. Stanąłeś w mojej obronie. To przez to. Prawda ?
- Eee... Tak. - spojrzał na mnie niepewnie.
- Jeny. - powtórzyłam. - To moja wina.
- Nie nie twoja. To tamten koleś rzucił mnie na drzewo.
- To moja wina. Broniłeś mnie. - spojrzałam na niego z wyrzutem.
- Dziewczyno, uspokuj się. Jest tylko zwichnięta. Niedługo wszystko będzie okej.
- Aha...- mruknęłam.
- Jak widać, dogadujecie się. - z drzwi dobiegł kobiecy głos.
Stała tam Blondwłosa kobieda z duuużym biustem.
- Witaj. Nazywam się Tsunade i prowadzę ten szpital. - powiedziała.
- Dzień dobry Tsunade sama.- powiedział chłopak.
- Witaj Minato.Nie opuszczasz tego miejsca odkąd ją przyniosłeś.
Spojrzałam na niego. Unikał mojego wzroku i lekko się zarumienił.
- No dobrze. Muszę wypełnić kartę. - powiedziała blondyna. - Imię i nazwisko.
- Kushina Uzumaki.
- Lat?
- 14.
- Mieszkasz?
- Wioska Wiru.
- Że gdzie?!?! - spojrzała na mnie zdziwoina. Minato zresztą też.
- Wioska Wiru.- powiedziałam raz jeszcze.
Napisała coś na kartce i podała ją Minato.
- Zanieś to Hokage.
- Hai. - odparł Minato i wyskoczył przez okno.
Tsunade wyszła bez słowa. " O co tu chodzi ?" . Leżałam tak i gapiłam się przez okno. Po jakiś dziesięciu minutach usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę - powiedziałam dość głośno. Do sali wszedł staruszek. Miał biały płaszcz, a na głowie kapelusz Hokage. Usiadłam prosto zdziwiona.
- Witaj, drobie dziecko. - odparł siadając na krześle. Za nim stał Minato.
- Dzień dobry Hokage sama. - powiedziałam.
Wzią kartę do ręki i zaczą czytać.
- Więc nazywasz się kushina Uzumaki i masz 14 lat.
- Hai. - odparłam.
- A mieszkasz... W wiosce Wiru. - powiedział ciszej.
- Hokage sama. Moja wioska. Co się z nią stało ?
- Ona.... Nie istnieje....

~*~

Haha... Napisałam. Komu się podoba niech komentuje. Opiszę to w kilku częściach. Druga niedługo może sie ukazać. Pozdrawiam

Zakochana ;*